Koh Tao – Raj dla płetwonurków

Koh Tao

Kolejny prom, kolejne kilka godzina bujania na morskich falach i wreszcie kolejna wyspa. Koh Tao polecało nam wiele osób spotkanych na naszej drodze, więc zdecydowaliśmy się i my tu zawitać. Słyszeliśmy że jest to idealna wyspa dla backapackersów jednak spodziewaliśmy się trochę czegoś innego. Z tego co zdążyliśmy zauważyć w Tajlandii nie ma za bardzo różnicy między guest housem, hostelem , czy hotelem. Nie ma żadnej zasady co będzie względnie tanim noclegiem.

Ceny noclegów były znacznie wyższe niż na Phi Phi, co nas zdziwiło , bo spodziewaliśmy się dużo niższych cen.

Płetwonurkowy Raj

Wyspa Tao słynie z bardzo dobrze rozwiniętej bay płetwonurkowej. Na każdym kroku można spotkać szkółki organizujące szkolenia w atrakcyjnych cenach. Kurs taki obejmuje zazwyczaj noclegi, szkolenie i często posiłki – 4 dniowy kurs to koszt ok 8500BHT kończący się zdobyciem międzynarodowej licencji ?

My zdecydowaliśmy się na jednodniową wycieczkę wokół wyspy połączoną ze snorkelingiem. Fauna i flora nów zaskakiwała nas kolorami, piękne kształty rafy koralowej, tęczowe ryby i ławice tysięcy ryb przepływające tuż obok. To wszystko razem sprawia niesamowite wrażenie i można się poczuć jak jedna z tych ryb.

Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie mój jakże „ wspaniały” pomysł, aby się trochę poopalać na górnym pokładzie statku jednak nie wzięłam pod uwagę faktu , że słońce naprawdę mocno grzeje i trzeba by się porządnie wysmarować kremem z filtrem. Niestety człowiek uczy się na swoich błędach, a ja właśnie leczę poparzenia i gorączkę 4 dzień.

Niespodziewany przypływ … gotówki

Ci którzy znają Labiego to wiedzą jak bardzo lubi wszelkiego rodzaju konkursu. Idziemy sobie ulicą z naszymi nowo poznanymi znajomymi ( na wycieczce wokół wyspy), a tu jakąś sympatyczna Pani zaprasza nas do lokalu obok na darmowe drinki, ok czemu nie:) W międzyczasie rozpoczęły się zapisy do konkursu, który polegał na rzucaniu woreczkami z ryżem, w planszę z dziurkami. Każda dziurka była inazej punktowana. Oczywiście chodziło o to aby zebrać jak najwięcej punktów. Startowały 32 osoby. Najpierw rozgrywki w parach ( osoba z gorszym wynikiem odpadała). Potem jeszcze kolejne 2 etapy i już Labi pozostał wśród 4 najlepszych. Chwilę później trafia do finału z gościem który do tej pory najcelniej rzucał i miał bardzo wysokie wyniki. Finał. Po pierwszych rzutach 8 dla Tomka 4 dla Moliego Kolejny rzut Molino łącznie ma tylko 10 punktów! Do wygranej brakuje tylko 3 punktów, wystarczy jeden celny rzut z pięciu. Pierszy – pudło, drugi- 1 punkt ( za mało) , trzeci 1 punkt ( za mało), czwarty- pudło. Rzut piąty – ostatnia szansa na wygraną i wpadają      3 punkty! Euforia i radość nie do opisania! Nerwy do ostatniego rzutu, ale Labi wytrzymał napięcie i dał radę:)

! Udało się! Labi wygrał turniej i przy okazji dofinansował znacznie naszą podróż, bo wygraną za pierwsze miejsce było 6000 Batów czyli ponad 650 zł !

1 komentuj
  1. Piotr
    Piotr says:

    Cześć
    Czy jest granica szczęścia?
    Labi – Ty już chyba wykorzystałeś swój limit w piątek,…… Teraz uważaj.
    Pamiętajcie, że każdą wygraną nalezy opodatkować. W przypadku gier losowych – 10%. Możecie to przelać na moje konto….
    Piotr

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zapisz się do newslettera!