Smażony Hau Hau

Smażony Hau Hau

Znalezienie czegoś naprawdę ekstremalnego do jedzenia w Indonezji nie było łatwe.

Na wyspie Samosir nareszcie się udało, pewnie będzie to co za chwilę przeczytacie rozpatrywać w różnych kategoriach. Ktoś się przerazi, ktoś przestanie przeglądać naszą stronę, a może ktoś powie – też chciałbym skosztować. Miały być azjatyckie smaki, robaki i przysmaki i też są. Może będzie to brutalne polowanie, ale skoro mieszkańcom wyspy wyjęto z jadłospisu jakiś czas temu człowieka to postanowili go zastąpić jego najlepszym przyjacielem – psem. I właśnie psiego mięsa kosztowałem podczas wczorajszego obiadu. Baru serwującego taki wymyślny przysmaku szukaliśmy z pomocą miejscowych mieszkańców. Czasami na ich twarzach widniał dziwny uśmieszek, czasami zaczynali się śmiać, ale koniec końców doprowadzili nas do celu.

Jaśminki nie dało się nakłonić do degustacji, zatem całą odpowiedzialność za powodzenie tego zadania spoczywała na mnie. Powiem wprost – starałem się wyłączyć jakiekolwiek emocje i podejść do tego kawałka mięsa jak do każdego innego. Tym bardziej, że psy do jedzenia są specjalnie hodowane. Ta myśl była niezmiernie pomocna, tym bardziej, że kilka biegało po restauracji. Pani łamanym angielskim potwierdziła nam jednak, że ich żywot nie zakończy się w garnku.

Co do samych walorów smakowych to psie mięso uważam za bardzo żylaste i ciągliwe. Dostałem kawałek psiego żeberka w pikantnym sosie, bez dodatku chili oczywiście z dodatkowym talerzykiem ryżu i coca-colą na specjalne zamówienie ( tak na wszelki wypadek, żeby zalać żołądek w nagłej potrzebie). Ogólnie było zjadliwe, ale bez rewelacji. Warto było skosztować i przekonać się, że jednak dobrze przyrządzony kurczak czy wieprzowinka jest dużo smaczniejsza, a klopsika  i rolady od babci to już nic nie przebije.

A teraz to co tygryski lubią najbardziej czyli BAZARYYYYY I JEDZENIEEEE

5 komentarzy:
  1. karo
    karo says:

    A którą część psa zjadłeś Labi ? Schab ? Karkówka ? Boczek ? Czy to był jakiś taki bezimienny kawałek ?

    Lista potraw z Roya przygotowywana na Wasz przyjazd pochłania mnie bez pamięci.

    Na pierwszy ogień na pewno pójdzie rosołek na żeberkach. Prawdziwy tłusty rosół,patrząc na kategorię wagową naszego tucznika, tfu… Roya !

    Nie będę Wam zdradzać reszty, co by nie psuć niespodzianki !

    Trzymajcie się ciepło !

    Odpowiedz
    • Cairo
      Cairo says:

      Świetnie (jak zwykle) naspiane. A do tego prawdziwe Wspf3lne spędzanie czasu było celem i naszego wyjazdu. Zwiedzanie ciekawych miejsc jest tylko dodatkiem, bonusem. Jeśli się dobrze (czyt. lekko) spakować i dobrze sobie wszystko zaplanować, podrf3żowanie okazuje się nie droższe od życia osiadłego. To rf3wnież dobra prf3ba charakterf3w. Bycie ze sobą 24/7 to jak podrf3żowanie żaglf3wką. Nie ma gdzie uciec, by na chwilkę nawet od siebie odpocząć ;-)Najważniejsze jednak, że dzieciaki mają nas do swojej wyłącznej dyspozycji, a my możemy być z nimi gdy poznają świat. Nie ważne jak bliski czy daleki. Dla nich nie ma znaczenia, czy oglądają Wielki Kanion, czy pierwszy raz zobaczą krowę u wujka na wsi. Ważne, że jesteśmy z nimi, widząc zachwyt w ich oczach i rozdziawione buzie.Zapomniałeś tylko dodać, że te wakacje to rf3wnież ciężka praca. Nie ma leżaczkf3w na plaży i drinkf3w z parasolkami, tylko ciągłe szukanie noclegf3w i polowania na coś zjadliwego na kolację. Nie wspomnę już o robieniu wpisf3w na bloga, bo to naprawdę uciążliwe zajęcie ;-)Świetne zdjęcia! Pozdrawiamy z SMA!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *