Phi phi po prostu czyta się „pi pi” zabawna nazwa, która każdemu może kojarzyć się z czymś innym. Z odgłosami małych kurczaczków, z siusianiem ( po angielsku pee pee znaczy robić sisiu) lub też z trąbieniem. Nam niewątpliwie najbardziej ostatnia wersja odzwierciedlała nazwę wyspy. Ale przecież w ścisłym centrum nie można jeździć samochodami, ani nawet skuterami. Miejscowi wąskimi uliczkami poruszają się na rowerach lub też prowadzą wózki obładowane wszelkiego rodzaju produktami. Już z daleka widząc grupkę turystów krzyczą „pipipipipipi”.

Na wyspę dostaliśmy się promem z Krabi. Cena 250BH Droga zajęła nam ponad 2 godziny. Bilety na prom możecie kupić w każdym hotelu lub biurze turystycznym, warto pochodzić i porównać ceny gdyż bardzo się one różnią od siebie. W naszym przypadku rozbieżność dochodziła do 60BHT/osobę.

 

Phi Phi jest małą wyspą położoną w regionie Krabi niedaleko Phuket. Ma charakterystyczny kształt, jakby połączonych dwóch małych wysepek cienkim przesmykiem – i właśnie tu znajduje się serce tej pięknej wysepki. Miejsce to słynie z najpiękniejszych na świecie plaż i ciężko nam tego nie przyznać. Wystarczy udać się na wycieczkę lub podjechać wodną taxi na bardziej oddaloną plażę i można już się nigdzie stąd nie ruszać dalej. Piasek w niektórych miejscach jest tak delikatny i tak biały jak mąka, woda czysta w odcieniach turkusu, a fauna i flora podwodnego świata zachwyca kolorami i różnorodnością.

Każdy tutaj może znaleźć coś dla siebie. Zaczynając od bazy noclegowej, gdzie można znaleźć nocleg w bungalowie już od 200 BTH / 2 os , po luksusowe domki i ośrodki ok 2500 BTH. Liczne punkty gastronomiczne oferują kuchnie z różnych miejsc świata, wszędzie są różnego rodzaju butiki z ubraniami i pamiątkami i co ciekawe rzadko gdzie można znaleźć chińską tandetę, która zdominowała już prawie cały turystyczny świat. Wyspa słynie także z ogromnej ilości salonów tatuaży i naprawdę mnóstwo osób korzystało z tego zabiegu.

Jeśli chodzi o kwestie jedzeniowe to jako amatorka owocowych shakeów i koktajli trochę się tutaj zawiodłam, bo owoce raczej zastąpione są dużą ilością lodu, cukru i wody.

Z ciekawych rzeczy jakie udało nam się spróbować, to była to sałatka z papai. Jednak nie z takiej pomarańczowej jaką zazwyczaj zjada się jak melona, ale z zielonego niedojrzałego owoca.

 

Przepis na sałatkę z papai

 

SAŁATKA Z PAPAI

½ niedojrzałej papai ( pokrojonej w cieniutkie paseczki)

pomidor pokrojony na 1/8

1 marchewka ( pokrojonej w cieniutkie paseczki)

liście bazylii,

szczypiorek

papryczki chili ( do smaku)

mała limonka pokrojona w ćwiartki

Wszystko to jest tłuczone razem w moździeżu.

Zieloną papaję używa się tutaj jak warzywo, dodaje się do potrawek z mięsa w sosie.

 

Dla osób które nie umieją długo wytrzymać w jednym miejscu prażąc się na słońcu ( ja jestem jedną z nich i na plaży choruję na ADHD) liczne biura oferują ogrom wszelkich rozrywek i atrakcji m.in. nurkowanie, snorkeling, wyprawy na ryby, rejsy żaglówką z całodziennym zapasem piwa, przejażdżki za motorówką na bananie i dętce, nauka gotowania tajskich potraw, skakanie z klifów, wspinaczka i wiele wiele innych. Jednym słowem – nie można się tutaj nudzić.

Z tych które można sobie samemu zapewnić to wspinaczka na szczyt wyspy ( trzeba kierować się znakami – droga ewakuacyjna przed tsunami) . Warto się tu wspiąć na zachód słońca i obserwować tonące słońce w jednym z trzech punktów widokowych.

A wieczorem ?

Idziemy na jednego, a raczej jeden… kubełek! Na stoiskach wszędzie można znaleźć podręczny zestaw składający się z : wiaderka, butelki ok 350 ml ( rum , whiskey, gin, wódka)+ puszki coca- coli i malutkiej buteleczki red bulla. Dodatkowo lód, cytryna i słomka. Po dniu pełnym gorącego słońca taki kubełek lub dwa myślę, że co niektórym w zupełności wystarczy aby się bawić do białego rana. A miejsc do imprezowania nie brakuje. Wzdłuż plaży znajduje się kilka barów które codziennie wieczorem (ok 9:30) oferują pokazy fire show (niektóre naprawdę robią wrażenie) a później już wystarczy tylko zostać i się dobrze bawić na parkiecie z piasku:)

Ceny

Trzeba wziąć poprawkę, że Phi Phi jest bardzo turystycznym miejscem ( takie też trzeba czasem zobaczyć) ceny są tutaj nawet w porównaniu np. z Koh Lantą trochę wyższe. Jednak jak pomyślimy sobie o tym że za nocleg w całkiem przyjemnym miejscu płaci się ok 30 zł, obok piękna plaża, słońce i cieplutka woda i porównamy to z tym co zastajemy nad polskim morzem to tylko można pożałować, że przelot w tą stronę świata jest tak kosztowny.

Jednak za całodzienną wycieczkę wkoło wyspy m.in. ze snorkelingiem, pływaniem na pięknych plażach płaciliśmy 400 BTH. Nie są to więc jakieś powalające sumy, a przeżycia są nie do opisania, to po prostu trzeba zobaczyć! Zachwycało nas różnorodne i kolorowe życie morskie.